O niczym. A właściwie o „Nothing”

Design

Zdarzyło Wam się kiedyś pomyśleć: „Mam wszystko” / „Niczego więcej nie potrzebuję” / „Nie muszę kupować niczego nowego”? To raczej rzadki przypadek. Większość z nas ciągle chce czegoś. Lepszego, nowego, ciekawszego. Z drugiej strony często już sami nie wiemy, co tak naprawdę byłoby nam potrzebne i sprawiłoby nam radość. Zauważyliście, że z wiekiem coraz trudniej jest nam zażyczyć sobie czegoś na urodziny czy pod choinkę, podobnie jak wybierać prezenty na różne okazje dla innych ludzi? A gdyby tak uznać, że właściwie to mamy już wszystko i zacząć się tym po prostu cieszyć?

To pytanie zadał sobie Pim de Graaff, copywriter freelancer z Amsterdamu. I stworzył coś, a dokładniej „nic” – bo swoje dzieło nazwał „Nothing” (http://youneednothing.com/). „Nothing” to proste kawałki matowego, czarnego  drewna. Każdy ręcznie wykonany i z unikalnym numerem. Zadaniem tych przedmiotów jest przypominanie nam o tym, żebyśmy korzystali z tego, co już mamy. „Nothing” można sobie – o ironio – kupić. Tylko czy warto wydać 34 euro na nic?