Bydło na farmie fanów

Najważniejszą kompetencją intelektualną nie jest dziś już wiedza, ale umiejętność oddzielania informacji wartościowej od informacyjnych śmieci. Zmysł krytyczny to umiejętność niezbędna, bez niego dajemy sobą manipulować. Z jednej strony zalew fejków wszelakich uczy dystansu do przekazu i niewiary w jego autentyczność – brutalne zdjęcia mogą być przecież spreparowane, modelka wyretuszowana, piersi sztuczne, krajobraz sfotoszopowany. Kwestionujemy wszystko. Mimo tego w sieci funkcjonują także całe zastępy osób owych umiejętności pozbawionych i wierzących we wszystko co widzą/czytają. Gdy zalewa nas fala treści jeśli nie umiemy poradzić sobie z odróżnieniem tej wiarygodnej od bezwartościowej jesteśmy wystawieni na ogrom zabiegów obliczonych na to, by tę naszą ułomność wykorzystać.

Każdy serwis ma swoje plagi – tą facebookową od dawien dawna są fan page wykorzystujące naiwność/ciekawość/dobre serce osób, które nie znają się na mechanizmach portalu, z którego korzystają. Na farmy fanów różnymi trickami naganiane jest bydełko, które później razem z całą stroną można sprzedać/zalać spamem/skłonić do polubienia innych stron/spieniężyć jakkolwiek inaczej.

Chwytów jest wiele i odnoszą się do podstawowych motorów naszego istnienia – ciekawości, chciwości, litości, agresji. Swego czasu kluczowym było montowanie na stronach zakładek witających, które obiecywały użytkownikowi ciekawą treść po kliknięciu „lubię to”, które wskazywały trzy wielkie czerwone strzałki. Po przejściu na wall użytkownikowi ukazywał się owy obiecany ciekawy link z kategorii „po tym co zrobiła zerwał z nią w dniu ślubu”. Tyle, że wystarczyło wówczas po prostu kliknąć z lewej zakładkę „tablica” – bez konieczności lubienia czegokolwiek. Osób, które nie wiedziały tak prostej rzeczy i zwabione kontrowersyjnym kontentem klikały co im kazano znajdowało się wiele.

Przykłady można mnożyć – potem przyszedł czas na wydarzenia z darmowymi bluzami z logiem Facebooka czy maskami Anonymous, a w dalszej kolejności zalała nas fala mocno nieestetycznych zdjęć pokrzywdzonych zwierząt. „Jak zbierzemy 100k lajków (laików?) to rząd na pewno zaostrzy kary dla oprawców – serio? Ktoś w to wierzył? Okazuje się, że owszem, cała masa osób. Wiele z nich wierzyło także, że lajk = 1$ na operację dla chorego dziecka.

Aktualnie w modzie jest motyw konkursu z losowaniem, do którego przystąpienie opiera się na polubieniu strony oraz całej reszcie innych funkcji natywnych, które zgodnie z regulaminem FB nie mogą być wykorzystywane jako mechanizmy konkursowe. Można wyobrazić sobie, że są osoby, które tego nie wiedzą, tak samo, jak mogą nie orientować się w prawnych aspektach organizacji loterii w naszym kraju – podejrzliwość wzbudzić powinien brak organizatora, czy regulaminu. Natomiast to, że sprzęt wartości 3 tysięcy złotych w ilości 500 sztuk ktoś, kto nie legitymuje się nawet jako jakakolwiek firma, wydaje ot tak, za darmo powinno być już zastanawiające… Otóż nie, nie jest! Nie dla kilkudziesięciu tysięcy osób, które udostępniły post.

Jakkolwiek wczoraj coś drgnęło. Stron prowadzących swoistą krucjatę z takimi praktykami (typu Nie bądź bydłem na farmie fanów) uświadamiających osoby dające się nabierać i agregujące spamerskie konkursy zachęcając do zgłaszania Facebookowi spamu wprawdzie było trochę, ale zawsze była to walka z wiatrakami. Coś się stało i w reakcji na jeden z wielu konkursów pojawiły się strony go obśmiewające – 500 nieofoliowanych parówek/traktorów/lodów/wtyczek analnych (sic!) czeka na właściciela, fanpage oferujący folię do ofoliowania telefonów i konkurs, w którym można wygrać folię do telefonu, która z racji braku telefonu nie może trafić do sprzedaży… Swoisty festiwal absurdu, który mogliśmy śledzić wczoraj może być początkiem zmian w świadomości internautów. Może, ale nie musi. Osobiście w to nie wierzę, bowiem nie mylił się ten, który mówił, że nieskończone są kosmos i głupota ludzka.