Fałszywe ciała szokują i straszą na ulicach Vancouver. Książkowy przykład marketingu partyzanckiego

Z niecodziennym widokiem spotkali się ostatnio mieszkańcy Vancouver. Na ulicach mogli napotkać na fałszywe ZWŁOKI. Wcale nie reklamowały one zakładu pogrzebowego ani nie namawiały do oddania organów do transplantacji.

Co się za tym kryło?

Fałszywe ciała rozrzucone w kanadyjskim mieście zachęcały do odwiedzenia strony internetowej Vital Action. Jest to pozarządowa organizacja zajmująca się podnoszeniem świadomości obywateli na temat samobójstw. Organizacja pomaga zapobiegać tragediom, oferuje pomoc i ochronę (również prawną) osobom w sytuacjach (ich zdaniem) bez wyjścia.

Mały budżet? Myśl kreatywnie!

Koncepcja była bardzo prosta. Jako młoda organizacja, niedysponująca wysokim budżetem musiała postawić na tanią a zarazem rzucającą się w oczy reklamę, by zwrócić na siebie uwagę. Stąd pojawił się pomysł na wykorzystanie marketingu partyzanckiego. Ta forma marketingu często bazuje na niewielkich środkach, ale przykuwa uwagę niekonwencjonalnością.

Organizatorzy akcji znaleźli wśród znajomych stare ubrania, które wypełnili gazetami. Wraz z wolontariuszami w 2 dni stworzyli 27 ciał. Jak zaznaczyli, ciała nie mogły być nad wyraz przekonujące i wyglądać na autentyczne, w obawie iż przechodnie zaczną dzwonić pod alarmowy numer 911. Do tego z szablonów powstały napisy na chodniku, odsyłające do strony internetowej organizacji.

W dniu kampanii 16 wolontariuszy rozpoczęło o 5:30 układanie ciał na ulicach miasta po to by z samego rana zaskoczyć przechodniów idących do pracy czy szkoły. Akcja wzbudziła bardzo duże zainteresowanie.

Wyniki?

W dniu kampanii stronę internetową odwiedziło 20 razy więcej unikalnych użytkowników niż dnia poprzedzającego akcję. O kampanii wspominano również na Twitterze a organizatorzy akcji udzielili kilku wywiadów dla dużych stacji telewizyjnych.