Historia lubi się powtarzać, czyli kobiece kobiety znowu na topie

Kanony kobiecego piękna zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Kiedyś podziwiane były rubensowskie kształty, a dziś na wagę złota jest tak zwany rozmiar zero. Jednakże chyba i na niego powoli przychodzi czas. Jak długo superszczupła sylwetka będzie jeszcze królowała na światowych wybiegach? Cóż, po ostatnich doniesieniach ze świata mody wydaje się, że jej pozycja staje się mocno zagrożona.

W edytorialu Vogue poświęconemu biustonoszom ukazała się niedawno nietypowa dla tego magazynu sesja fotograficzna. Co ją wyróżniało? Modelki plus size. Nie jest to oczywiście w tej branży działanie zupełnie nowe, jednak biorąc pod uwagę specyfikę biblii mody, może być nieco zaskakujące.
Przed obiektywem Cass Bird stanęły kobiety, które nie tylko rozmiarem odbiegały od „klasycznych, żywych manekinów”. Ich mimika, pozy oraz emocje także nie przypominały wyćwiczonych i niezwykle sensualnych póz topowych modelek.

Oglądając sesje zdjęciowe modelek plus size w czołowych modowych magazynach czy kampaniach reklamowych wielkich marek, dostrzegam zmiany podążające w naprawdę dobrym kierunku. Naturalnie doskonale rozumiem, że ubranie zdecydowanie lepiej prezentuje się na szczupłych dziewczynach, jednakże we wszystkim warto zachować pewną równowagę. Zarówno przeraźliwie chude modelki, jak i panie ze znaczną nadwagą to nie jest dobre rozwiązanie. Projektanci powinni mieć świadomość, jak wielki wpływ wywierają na ludzi. Modelki określane mianem plus size to dziewczyny, których tak naprawdę do żadnej z tych skrajności przypisać nie można. Są to zdrowo wyglądające i naprawdę kobiece kobiety. Może dzięki ich udziałowi w takich produkcjach przeciętne Kowalskie pozbędą się niektórych swoich kompleksów, które zostały sztucznie wygenerowane przez świat Photoshopa i niezdrowe upodobanie designerów do rozmiaru 34. No cóż, historia chyba powoli zatacza koło! 😉