Kryminalny marketing terytorialny, czyli jak pisarze promują polskie miasta

Marketing_animacja

Kryminały opanowały księgarnie – od 10 lat to najchętniej kupowane przez Polaków książki. Co ciekawe, oprócz makabrycznych morderstw i przebiegłych postaci, bohaterami powieści kryminalnych stały się miasta. Tym samym pisarze nie tylko świetnie wypromowali rodzimą literaturę, ale też całkiem nieźle rozreklamowali polskie aglomeracje. Poniżej kilka najciekawszych przedsięwzięć promocyjnych, które powstały z inspiracji kryminałami.

Spacery

Umieszczanie akcji powieści kryminalnych w dużych miastach ma długą tradycję. Każdy z nas przecież wie, gdzie rezydował Sherlock Holmes, prawda? Jednak prawdziwy boom na miejskie kryminały przypada na XXI w., a rekordzistą w wykorzystywaniu tego fejmu jest Sztokholm, w którym dzieje się akcja chyba najbardziej znanej trylogii kryminalnej – „Millenium” Stiega Larssona. Śladami Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista spacerowało w 2010 r. prawie 25 tys. turystów z zagranicy!

fingerprint-255904_960_720

Na „efekt Millenium” nie trzeba było długo czekać. Polskie miasta szybko podchwyciły zachodni trend. Dlaczego? Czytelnicy coraz częściej sięgają po powieści kryminalne nie tylko dla zagadki „kto zabił?”. Szukają dodatkowych wartości – a takie może nieść właśnie kryminał miejski. Miasto jawi się w nim nie tylko jako przestrzeń, w której toczy się akcja, ale jako pełnoprawny bohater – równie interesujący, a nierzadko ciekawszy niż postaci opisane w książce. Kryminał miejski przynosi nie tylko obserwacje z zakresu architektury czy historii, swoiste wycinki z tkanki miasta. Pozwala także osadzić akcję powieści w konkretnych realiach. A czytelnicy przecież kochają chadzać śladami swoich ulubionych bohaterów! -wyjaśniała nam Ewa Dąbrowska, jedna z organizatorek Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu.

crime-scene-30112_960_720

Z kolei zdaniem Joanny Jodełki, autorki osadzonych w Poznaniu kryminałów „Kamyk”, „Grzechotka” i „Polichromia”, znajomość i związek z opisywanym miastem pomaga w budowaniu wiarygodnej przestrzeni w powieści. Jestem chyba wzrokowcem, bo muszę mieć przed oczami obraz tego, co opisuję, chodniki, ulice, kamienice. Po pierwszej moje książce – „Polichromia”, w której przemieszczam się po dobrze mi znanym Poznaniu, czytelnikom szczególnie zapadł w pamięć Sołacz [jedna z dzielnic miasta – red.], gdzie odnalezione zostało ciało zamordowanego w spektakularny sposób konserwatora zabytków.

Według pisarki, ważne jest też opowiedzenie nieznanych lub pomijanych wcześniej historii. – [W „Ars Dragonia” – red.] Zależało mi, by nie tylko historycy sztuki jak ja i konserwatorzy zabytków zadzierali głowy podziwiając przepiękne bajkowe światy, ale i młodzież oderwała na chwilę wzrok od ekranów telefonów i zobaczyła np. Smoczycę z wielkim biustem na ul. Grunwaldzkiej. „Udało mi się” też na przykład to, że mieszkanka kamienicy przy ul. Niegolewskich z przerażeniem patrzy na dwa śmiertelnie niebezpieczne bazyliszki, których do tej pory nigdy nie widziała, choć zawsze były nad jej oknem. Mam nadzieję, że takich „przerażonych” jest więcej dzięki tej książce – dodała.

detective-1034167_960_720

A czytelnicy bez wątpienia takich miejsc właśnie szukają! I to głównie dlatego organizowane są spacery śladami powieści kryminalnych, np. we Wrocławiu możemy odwiedzić przedwojenne „burdele” i knajpy, w których zalewał smutki Eberhard Mock, bohater cyklu Marka Krajewskiego, a w Gdańsku przejdziemy się szlakiem postaci z „Pochłaniacza” Katarzyny Bondy. Jeszcze dalej poszedł Lublin, który organizował wycieczkę śladami komisarza Maciejewskiego – bohatera powieści Marcina Wrońskiego, a sam autor w czasie tego spaceru pełnił rolę przewodnika.

Gra miejska

  • Same spacery to jednak zdecydowanie za mało. Miasta starają się przyciągać turystów dodatkowymi atrakcjami – grami miejskimi. We współpracy z siecią Empik w ramach Festiwalu Literatury w 2015 r. zorganizowano cykl 7 gier miejskich, które osadzono w świecie znanych powieści kryminalnych. W detektywów zabawić się mogli mieszkańcy i turyści miast:
    – Krakowa (Gaja Grzegorzewska, „Betonowy pałac”),
    – Szczecina (Monika Szwaja, „Klub mało używanych dziewic”),
    – Gdańska (Katarzyna Bonda, „Pochłaniacz”),
    – Łodzi (Krzysztof Beśka, „Trzeci brzeg Styksu”),
    – Katowic (Jakub Ćwiek, „Ciemność płonie”),
    – Poznania (Joanna Jodełka, „Kamyk”)
    – Warszawy (Zygmunt Miłoszewski, „Uwikłanie”).
  • bloodbath-891262_960_720

 

Tego typu wydarzenia promują nie tylko literaturę popularną, do której bez wątpienia należą kryminały, ale także wpływają na całe życie artystyczne w mieście.Literatura kryminalna jest doceniana i promowana. Przykładem niechaj będzie nagroda Wydawnictwa Miejskiego Posnania i Voyager Club dla najlepszej powieści o Poznaniu, która została wręczona w tym roku Piotrowi Bojarskiemu za książkę „Juni”. Zresztą jest on autorem całego cyklu kryminałów, których akcja toczy się w Poznaniu w różnych czasach i kontekstach historycznych, niekiedy odwołując się do interesującej konwencji political fiction – podkreślał w rozmowie z „Przerwą na reklamę” Wojciech Mania z Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej.

Jego zdaniem, rzeczywistość i historia stają się dla turystów bardziej interesujące niż fikcja. Przykładem są między innymi osiągnięcia związanych z Poznaniem matematyków: Rejewskiego, Zygalskiego i Różyckiego, którzy na przełomie lat 20. i 30. XX w. złamali kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. Wątki te są coraz aktywniej wykorzystywane także w promocji miasta i turystyce. Są to gry miejskie, liczne artykuły, nawiązania w działaniach teatralnych (np. spektakl „Glosolalia”, przygotowany przez Teatr Usta Usta Republika i Centrum Kultury „Zamek”), a w końcu także planowane w najbliższych latach otwarcie interaktywnego i multimedialnego Centrum Enigma – komentował Wojciech Mania.

Festiwale

Jednak chyba największym sukcesem polskich kryminałów stały się festiwale literackie, które na dobre zagościły w kalendarium imprez. Polska może się poszczycić jednym z najlepszych festiwali kryminalnych o zasięgu zagranicznym – wspomnianym już wcześniej Międzynarodowym Festiwalem Kryminału we Wrocławiu (który, co ciekawe, założył m.in. Marcin Świetlicki, ceniony poeta, a jednocześnie znany autor kryminałów – cyklu o Mistrzu). Co roku do miasta przybywają tłumy, ale także cenieni goście z zagranicy – m.in. Jo Nesbo, Aleksandra Marinina czy Hakan Nesser.

Oprócz spotkań z topowymi autorami, co roku organizatorzy przygotowują dla uczestników szereg wydarzeń towarzyszących. Już od czterech lat w czasie MFK odbywa się gra miejska, oczywiście ze zbrodnią w tle. Organizowane są także spacery po Wrocławiu, w których przewodnikami są pisarze – na przykład Nadia Szagdaj oprowadzała chętnych po niedostępnych na co dzień zakamarkach Opery Wrocławskiej – wspomina Ewa Dąbrowska, współorganizatorka tego wydarzenia.

firearm-409252_960_720

Na podobne imprezy tego typu nie trzeba było długo czekać – swojego święta wielbicieli kryminałów doczekały się Piła („Kryminalna Piła”) i Poznań („Granda”).
Popularność kryminałów odcisnęła swoje piętno także na innych imprezach związanych z literaturą. Oczywiście dostrzegamy ogromne zainteresowanie powieścią kryminalną, popularność seriali (Sherlock!), śledzimy nowe tytuły. Dlatego kryminał pojawił się w programie naszej instytucji. Gościliśmy już m.in. Zygmunta Miłoszewskiego i Marcina Wrońskiego. Podczas pierwszej edycji Festiwalu Fabuły w 2014 r. zorganizowaliśmy też warsztat „Twórcy kryminałów jako uwodziciele” oraz cieszący się bardzo dużym powodzeniem konkurs na opowiadanie kryminalne pt. „POZNAŃ ZŁY” – zauważa w rozmowie z „Przerwą na reklamę” Joanna Przygońska z Centrum Kultury „Zamek” w Poznaniu. Jak więc widać – zasięg kryminału stale się powiększa.

Zastanawia mnie, jak dalej miasta będą wykorzystywały ten niebywały sukces. W końcu na premierę czeka „Ciemno, prawie noc” w reżyserii Borysa Lankosza (na podstawie nagrodzonej Nike powieści Joanny Bator, z Wałbrzychem i złotym pociągiem w tle), a Xawery Żuławski pracuje nad osadzonym w mrocznej Warszawie lat 50. „Złym”, którego scenariusz powstał na podstawie powieści Leopolda Tyrmanda o tym samym tytule. Macie jakieś pomysły?