Nie taki QR kod straszny…

W Polsce moda na QR kody rodzi się bardzo powoli. W niektórych kampaniach widać, że “ktoś czegoś próbuje”, jednak próby te nie są jeszcze tak imponujące jak za oceanem. Rodzime kampanie sprowadzają się do umieszczenia niewielkiego kodu pod butami seksownej modelki promującej nową kolekcję na okładkach popularnych magazynów. Zapewne takie działania wynikają z niskiej liczby użytkowników smartfonów. A warto wiedzieć, że QR kody nie są wynalazkiem XXI wieku, już 18 lat temu służyły producentowi Toyoty do śledzenia swoich samochodów w procesie produkcyjnym. W ciągu ostatnich kilku lat to narzędzie zostało przyjęte przez marketerów i reklamodawców. Ogólna zasada głosi, że QR kody (od ang. Quick Response – szybka odpowiedź) są skanowane przy pomocy smartfonów i skutkują natychmiastową intereakcją z ofertą firmy.

Poniżej prezentujemy kilka ciekawych kampanii. Może wraz ze wzrostem popularności smartfonów doczekamy się momentu kiedy przechodnie będą przystawać na chodnikach wyciągająć w górę ręce w celu zeskanowania kodu. To byłby ciekawy widok 🙂

1. Firma Air En Fete stworzyła nieoficjalny największy QR kod:


2. Wszyscy kochają Lego, to pewne. Mytoys.de umieściła QR kody z klocków wewnątrz ekranów reklamowych w miejscach o dużym natężeniu przechodniów. Ciekawi konsumenci skanowali kody, które kierowały do strony internetowej z produktami firmy.

3. Artystyczny QR kod zamieszczony w Nowym Jorku – idealne połączenie sztuki z reklamą:

4. Google Earth QR kod – imponujący kod został stworzony przez Hello World Project. Celem kampanii było “wychwycenie” kodu przez satelity Google Earth.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy QR kody “przyjmą się” w Polsce?