Nie zabieraj swoich narządów do nieba. Daj im drugie życie

Dawstwo narządów to temat komunikacyjne dość trudny, bo często powiązany z moralnymi i etycznymi dylematami oraz dużą dozą nieufności. Wypełniliście już odpowiednie oświadczenie woli? Macie wątpliwości? Sprawdźcie, może te kampanie Was przekonają.


Akcji zachęcającym do oddawania swoich organów po śmierci było już naprawdę sporo. Postanowiłam przyjrzeć się tym, które moim zdaniem są najciekawsze. Zacznijmy światowo.

Santa Casa de Misericórdia de São Paulo poprzez prostą, a jednocześnie bardzo sugestywną kreację przekonuje: Twoje płuca/serce/rogówki mają więcej niż jedno życie.



Ukazanie dawstwa organów jako szansy na „drugie życie” znajdziemy też w kampanii Mexican Transplant Association.

Każdy ma w sobie coś dobrego. Tak przynajmniej uważają twórcy jednej z brazylijskich kampanii na rzecz dawstwa organów, którzy postanowili zestawić obok siebie kilka delikatnie mówiąc kontrowersyjnych rysunkowych postaci, w tym między innymi George’a Busha, Adolfa Hitlera i… Justina Biebera (więcej tutaj: http://everyonehassomethinggood.tumblr.com/).

Nie jesteś w stanie przewidzieć, czy będziesz dawcą, a może raczej biorcą organów – w tym duchu swoją kampanię stworzyła Life Transplant Foundation.

Gdyby mężczyźni mogli rodzić dzieci… Na razie nie jest to (jeszcze) możliwe, ale National Institute of Organ Donation and Transplantation (INDT) postanowił tę koncepcję wykorzystać. Oczywiście zachęcając do tego, by zostać dawcą organów.

Wróćmy na polski grunt. Z naszych rodzimych kampanii mi najbardziej zapadła w pamięć ta zorganizowana kilka lat temu przez krakowską Klinikę Chirurgii Serca Naczyń i Transplantologii Collegium Medicum UJ pod kierownictwem prof. Jerzego Sadowskiego, a zwłaszcza jej hasło: Nie zabieraj swoich narządów do nieba – one potrzebne są tu, na ziemi. Złoty Spinacz ZFPR w 2007 r. jak najbardziej zasłużony. Jedną z nowszych jest z kolei kampania społeczna Dawca.pl prowadzona przez młodych ludzi – grupę studentów i absolwentów gdańskich uczelni.

 

Do mnie akurat ten plakat nie przemawia, ale na fanpage’u zyskał już sporo polubień i udostępnień, więc najwyraźniej jest sporo osób, które przekonuje. A to jest przecież najważniejsze.