Pięknie dziś wyglądasz. No przestań!

Kobiety potrafią być dla siebie najostrzejszymi krytykami. Wciąż niewystarczająco szczupłe, nie dość wysportowane, dalekie są w swoim przekonaniu od obrazu kobiety idealnej (pokazywanej oczywiście w mediach). To temat znany i przerabiany nie od dziś, tym bardziej od kiedy w nurt dyskusji na temat kanonów kobiecego piękna wpisywać zaczęły się marki.

Doskonale znamy case Dove, które przeszło 10 lat temu zdecydowanie opowiedziało się po stronie naturalnego piękna. W toczącej się medialnej wojnie o to, jak powinno być pokazywane kobiece ciało, Dove swoją kampanią na rzecz prawdziwego piękna otworzyło ogólnospołeczną debatę na temat utrwalanych przez media stereotypów. Kwintesencją tej komunikacji były szkice kobiecego piękna.

W ślad za Dove poszły kolejne marki. Always, Nike czy ostatnio Gillette Venus ewidentnie nie chcą być już tylko łazienkowym przedmiotem codziennego użytku, chcąc być utożsamiane ze stylem bycia i sposobem myślenia konsumentek na temat samych siebie.

I tak misję mówienia kobietom, że można być jednocześnie silną i delikatną, podjęła marka Gillette Venus. Kampania #useyourand to filmowa historia o tym, że największym ograniczeniem dla siebie jesteśmy my same, przejmując się stereotypami, jakie krążą na nasz temat.

Gillette zdaje się jednak kontynuować rozpoczętą nieco wcześniej opowieść marki Always. Co oznacza dla was biec jak dziewczyna? Biec śmiesznie, wolno, robiąc przy tym dziwne miny? Zapytane o to małe dziewczynki odpowiadały, że biec, rzucać czy uśmiechać się jak dziewczyna, to robić to najszybciej, najmocniej, najładniej. Te małe kobiety nie czuły, że sformułowanie jak dziewczyna może je obrażać.

Coraz więcej pojawia się dookoła marketingu kobiecego, mówiącego, że wszystkie jesteśmy równie piękne, zasługujemy na szacunek i uznanie. To marketing uczący jednocześnie tego, jak należy to uznanie przyjmować i akceptować. Marki takie jak Dove, Always, Gillette, ale także Nike, Adidas i wiele, wiele innych stają się po trochu psychoterapeutami współczesnych kobiet (tych młodszych i starszych) i wyrzutem sumienia całego społeczeństwa. Miłe i wspierające. Jednak dla ilu z nas przyznanie, że jestem dobra i atrakcyjna, to wciąż nie lada wyzwanie?