Równoległe światy w reklamie

Teoria równoległych wszechświatów od dawna porusza ludzką wyobraźnię. Wielokrotnie inspirowała reżyserów, autorów książek oraz… pracowników agencji reklamowych. Wykorzystanie wizji alternatywnych wszechświatów w marketingu to duże wyzwanie, które może przynieść wiele profitów. W dzisiejszym artykule omówimy dwie oryginalne reklamy, z których każda kreuje nową rzeczywistość. Niektóre światy wyglądają bardziej realnie od tego, w którym żyjemy…

Drzwi do innego wymiaru

Wzdłuż malowniczej alejki rosły dorodne drzewa. Stojące nieopodal ławeczki umilały czas wędrującym po parku spacerowiczom. Wszyscy byli przekonani, że ta idylliczna sceneria jest prawdziwa, dopóki nie zobaczyli czarnej dziury pośrodku drogi. Czy to możliwe, że ich świat nigdy nie istniał, a wszystko, co przedtem widzieli było tylko papierowym zdjęciem? Skąd wzięła się czarna dziura i komu udało się uciec do innego wymiaru?

Powyższy opis nie został zaczerpnięty z żadnej książki science fiction. Dotyczy on błyskotliwej kampanii reklamowej papieru fotograficznego marki HP. Zadaniem pracowników agencji reklamowej było przekonanie konsumentów, że dzięki nowemu produktowi zdjęcia wyglądają bardziej realistycznie, niż kiedykolwiek wcześniej. W tym celu stworzono sugestywne standy, imitujące dziury w papierze. Czarny plamy z poobdzieranymi brzegami wyglądały zupełnie tak, jakby ktoś przedarł się przez papierową ścianę z kolorowym nadrukiem. Standy ustawiono w przestrzeni publicznej – w parkach, przed szklanymi wieżowcami i na starówce. Niezależnie od tego, gdzie się znajdowały, zawsze wzbudzały konsternację i zainteresowanie u przechodniów. Iluzja głębi była tak sugestywna, że wytrąceni z codziennych zajęć ludzie podchodzili bliżej, by sprawdzić, co kryje się w czarnej dziurze. Kampania reklamowa HP jest świetnym przykładem na to, że dzięki niekonwencjonalnym formom promocji można przekonać ludzi do wszystkiego – nawet do tego, że świat, w którym żyją jest fikcją.

Serialowy świat czy rzeczywistość?

Miłośnicy seriali często mylą ekranową fikcję z rzeczywistością. Utożsamiają aktorów z serialowymi bohaterami i z odcinka na odcinek coraz bardziej żyją problemami ulubionych postaci. Od niedawna fani „Zagubionych” mogą mieć jeszcze więcej wątpliwości co do tego, gdzie przebiega cienka granica między prawdziwym światem, a wytworem wyobraźni autorów scenariusza. A wszystko za sprawą widowiskowej kampanii promującej trzeci sezon popularnego serialu…

Pośród błyszczących liści bananowców, na tle okazałych pni palm leży fragment wraku samolotu. Na białym ogonie, który lada chwila pogrąży się w wodnych odmętach, wyraźnie widać napis: „Oceanic Airlines”. Wokół wraku chodzi mnóstwo ludzi, nie są to jednak rozbitkowie z pechowego lotu 815, lecz…pasażerowie czekający na pociąg.

Przeniesienie fragmentu serialowej rzeczywistości do tropikalnego ogrodu na hiszpańskim dworcu to najbardziej widowiskowy etap kampanii promującej „Zagubionych”. Promocja odbiła się echem w prasie, radiu, telewizji i Internecie. O sukcesie kampanii świadczy choćby fakt, że w ciągu pierwszych piętnastu dni 40 000 osób zajrzało na YouTuba w poszukiwaniu informacji o najnowszych przygodach ulubionych bohaterów.