Świętość na bogato

Czy wiarę można zmonetyzować? Kupić/ sprzedać/ skonsumować? Powinniśmy się oburzyć – taki mamy kraj, ale rzeczywistość jak zwykle idzie swoją drogą i wszystkich idealistów ma gdzieś. Właśnie jesteśmy w epicentrum przedkanonizacyjnych zakupów. Zdolność marketerów do kreowania naszych potrzeb dotyka granic absurdu.

O tym, że sama modlitwa to za mało, wiemy już od dawna, ale zestawy, jakie oferują nam supermarkety przechodzą same siebie. Zaczęło się jednak od biur podróży, wszak liczy się obecność. Do Rzymu prawo ma przecież nie tylko kościół. Wyjazd można było zarezerwować już kilka miesięcy temu. Oferta „kanonizacyjna” była umieszczana pośród innych, nie mniej atrakcyjnych wyjazdów, takich jak szusowanie w Alpach czy plażowanie na tropikalnej wyspie pod Berlinem.

Zaopatrzeni odpowiednio wcześnie w bilety uprawniające do tego, by „być bliżej”, spokojnie możemy zająć się kompletowaniem niezbędnych nam przedmiotów. Na stronie popularnego marketu, w zakładce „kanonizacja Jana Pawła II” (swoją drogą cicho o kanonizacji Jana XXIII) mamy cały niezbędnik. Znajdziemy tu coś dla ciała – zwłaszcza tego podróżującego – a więc: krzesełko turystyczne składane, krzesełko składane małe, pelerynę przeciwdeszczową, termos (o dziwo bez wizerunku przyszłego Świętego) i na osłodę najważniejsze – kremówka! Do tego jeszcze przewodnik po Rzymie lub album o miejscach, w których Ojciec Święty bywał (inspiracje popielgrzymkowe?), a na podróż, by odpowiednio się nastroić – książki biograficzne o Janie Pawle II.

Czy w tym szale jesteśmy odosobnieni? No cóż – tylko u nas toczą się boje w sejmie o uchwałę ws. Kanonizacji papieża Jana Pawła II, ale na przykład w Kolumbii będzie można zobaczyć transmisję w kinach w 3D. Kaliber nieco inny, ale jednak. Wracając do uchwały – jej fragment mówi: „Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża nadzieję, że kanonizacja Ojca Świętego Jana Pawła II będzie dla wszystkich Polaków okazją do radosnego i solidarnego świętowania, a także zachętą do głębszego poznania Jego intelektualnej i duchowej spuścizny oraz do podejmowania i kontynuowania Jego dzieła. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej apeluje do wszystkich członków narodowej wspólnoty o godne uczczenie tego wydarzenia”. Czytam i trochę nie wierzę – czy my naprawdę potrzebujemy państwowych dokumentów, do tego, by zachować się przyzwoicie? Czy układanie na podłodze puzzli z obliczem Świętego to godne uczczenie tego wydarzenia? A na stole?

Żeby było jasne – nie mam nic przeciwko uczczeniu wielkiego Polaka. Każdy świętuje tak jak lubi, dźwignia handlu ruszyła i nic jej nie zatrzyma. Nie mam też nic przeciwko pomysłowości handlarzy gadżetami. Tylko proszę, nie dajmy się zwariować. Gdzieś musi być granica.