Wypas owiec w Bieszczadach vs branża SEO

Na początku października na fejsbukowych grupach i forach SEO doszło do niemałego trzęsienia ziemii, czego sprawcą był jeden z najbardziej znanych SEOwców w Polsce, a mianowicie Tomasz „Xann” Wieliczko. Wyzwał on na pojedynek najodważniejszych w walce o TOP10 w Google dla dość niepozornej frazy „Wypas owiec w Bieszczadach”. Celem było wypozycjowanie tej frazy przy jak najniższych wydatkach.  Xann chciał w ten sposób udowodnić, że jego System Wymiany Linków (e-weblink) jest w stanie wbić tę frazę do pierwszej dziesiątki wyników, przy czym nie wyda on więcej niż kilkanaście złotych.

SWLe do niedawna wykorzystywane były do pozyskiwania linków do własnej strony, jednak dzisiaj nie cieszą się zbytnim zaufaniem, szczególnie w zamkniętej grupie ekspertów SEO. Xann chciał pokazać, że jego system jest skuteczny i można go wykorzystywać nawet w czasach wiecznie obserwującego wujka Google, który dopiero co wprowadził aktualizację algorytmu (Pingwin 4.0) wyłapującą niskiej jakości linki.

Podsumowanie i analizę testu można znaleźć pod tym linkiem:

Wypas owiec w Bieszczadach – CASE white hat SEO

Niestety jego test dla wielu był nieobiektywny i pokazywał tylko, że tak łatwą frazę można wbić do TOP10 samą optymalizacją strony i krótkim tekstem dotyczącym tego zagadnienia. W grę wchodziły również różnice między „siłami” domen. Na Xanna spadła fala hejtu, co skutkowało setkami postów na grupach i kilkudziesięcioma stronami postów na największym forum SEO – PiO.

O ile w początkowej fazie testu fraza była rzeczywiście bardzo prosta, wraz z upływem czasu TOP20 stało się polem bitwy wielu SEOwców. Pomimo sporej krytyki danego eksperymentu, okazało się że potęga rywalizacji i prowokacji jaką stworzył Xann zwyciężyła.

Test ten może nie potwierdził skuteczności SWLa Xanna, jednak na pewno pokazał jaki wpływ ma dobra optymalizacja strony oraz treść na stronie, a co najważniejsze jak duży zasięg ma SEO, nawet przy takich abstrakcyjnych frazach. Na chwilę obecną próżno szukać w TOP10 stron niezwiązanych z SEO i marketingiem. Oczywiście nawet z dobrą treścią (lub mniej więcej tematyczną) nie osiągniemy dobrych wyników, ponieważ z reguły ważniejsza  jest moc domeny.

„Duży może więcej, Google i tak to łyknie”.

Eksperyment udowodnił również jak łatwo wypromować swoje usługi poprzez prowokację i wzbudzenie zagorzałej dyskusji. Pod kątem marketingowym Xann rozegrał to po mistrzowsku. Nieważne jak mówią, ważne że mówią.

Co do rzetelności testu i metod jego analizy można mieć wiele do życzenia, jednak myślę że dla wielu osób z branży była to świetna rozrywka. Czekamy na więcej Xann!