Artystyczna dusza kibiców Legii

PR

Rozmowa małego z dużym nigdy nie jest łatwa. Mały po pierwsze musi się nieźle natrudzić, żeby został usłyszanym, a duży na tyle delikatnie stosować swoją „siłową” przewagę, aby nie zmiażdżyć mikrusa. Jednak jak pokazują przykłady setek kryzysów – czasami wystarczy jeden skuteczny krzykacz i pełen determinacji przedstawiciel szaraczków kontra wielka korporacja, aby wywołać lawinę działań i kryzys. Dla przykładu można przytoczyć wszystkim już do znudzenia znane sytuacje Sokołowa, NC+ czy Banku WBK. Dziś coraz więcej z nas zdaje sobie sprawę z tego, że spontaniczne działanie nawet jednej osoby może nieźle zamieszać w strategii firmy. Co dziwne niewiele marek, dla których przecież  pracują specjaliści od komunikacji, potrafi równie kreatywnie odpowiedzieć czy zareagować na atak tak, aby z całej sytuacji wyjść z twarzą.

W tym kontekście dobrym przykładem pomysłowego sprzeciwu i protestu jest reakcja Klubu Piłkarskiego Legia Warszawa na wyeliminowanie go z rozgrywek Ligi Mistrzów (nie moja w tym głowa, żeby oceniać, czy sprzeciwu słusznego, bo regulamin to regulamin i wszyscy muszą go przestrzegać, a jak ktoś GAPA, to sam sobie winien). Jednak kibice klubu w ramach odwetu i manifestacji niezgody z decyzją przygotowali wielką płachtę z rysunkiem różowej, ubranej w marynarkę świnki i napisem: 6<1. Because football doesn’t matter. Money does.

Kto by pomyślał, że kibice Legii potrafią tak ładnie rysować i tworzyć hasła bez niecenzuralnych wyrazów. UEFA nie dała za wygraną i w ramach odwetu  zdecydowała, że puchar Ligi Mistrzów nie zawita do Warszawy podczas swojego tournee. Trofeum miało bowiem zostać zaprezentowane 20 września na placu Defilad. UEFA nie ukrywa, co jest powodem takiej decyzji. – Przyjazd pucharu został odwołany z powodów organizacyjnych. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, uznaliśmy, że organizowanie imprezy promującej Ligę Mistrzów UEFA w Warszawie byłoby nieodpowiednie — powiedzieli przedstawiciele federacji w rozmowie z „Rzeczpospolitą”. Sytuację trudno nazwać kryzysem, ale takie przepychanki na linii klub – UEFA z pewnością nie wpływają pozytywnie na i tak już nadszarpnięty wizerunek federacji. A przecież przychodzi mi do głowy przynajmniej tuzin kreatywnych sposobów na to, jak UEFA mogłaby odpowiedzieć kibicom. No szkoda.