Bank, Kevin Spacey i bój pokoleniowy

Oglądaliście House of Cards? Serial, który wciągnął w swoją akcję miliony widzów i ponownie udowodnił, że Kevin Spacey jest doskonałym aktorem. W ten trend i modę na Kevina Spacey wpisał się BZ WBK, który zaprosił go do swojej kampanii. A ta nabrała solidnego rozmachu. Nieprzypadkowo dwukrotny zdobywca Oscara stał się twarzą banku, którego zamiarem jest stać się drugim największym bankiem w Polsce. Światło dziennie ujrzał, jak na razie pierwszy ze spotów reklamowych, a cała kampania zdążyła już obrosnąć w kilka kontrowersji.


„Wy młodzi wszystko macie za nic!” to hasło, które reklamuje jedno z kont bankowych i… powinno zachęcać do jego założenia. Zamiast tego już w social mediach rozgorzała dyskusja, czy tak właśnie powinno reklamować się konto, które ma trafiać do młodych ludzi. Kampanie BZ WBK, które już od dłuższego czasu sięgały po twarze rozpoznawalne na całym świecie zawsze posługiwały się prostymi hasłami, całą uwagę odbiorców miały przyciągnąć osobistości, takie jak Chuck Norris, Antonio Banderas, Gerard Depardieu, Danny DeVito, czy John Cleese. Slogany na ogół pozostawały neutralne. Tym razem połączono twarz z „ostrym hasłem”, które miało być żartobliwe, a przez wielu zostało odebrane jako zarzut. Niektórzy zadają pytanie, czy BZ WBK naprawdę musiało wydać tyle pieniędzy na zagraniczną gwiazdę, żeby dodatkowo „wypominać” młodym ludziom, to o co toczy się bój pokoleniowy.
Nowa kampania podobno rzeczywiście jest najdroższą ze wszystkich dotychczasowych, więc nie powinno dziwić, że twarz Kevina Spacey będzie „atakować” nas z każdego możliwego medium. Ale czy  wybór hasła, które zainaugurowało całą akcję promocyjną jest na miejscu?