Ciąg dalszy kampanii Happiness, czyli Coca-Cola w roli restauratora.

Coca-Cola w dalszym ciągu kontynuuje swoją kampanię happiness, która dotychczas odnosiła bardzo duże sukcesy. Cały świat czeka co nowego nam przedstawią. I słusznie, ponieważ po raz kolejny zaskoczyli nas genialną akcją. Tym razem zaprezentowali Coca-Cola Happiness Table. Bez wątpienia trudno będzie przebić maszynę szczęścia jednak, nowy pomysł – stół jest równie dobry. Może nie aż tak dobry, ale z pewnością godny zwrócenia uwagi.

Zaangażowali jednego z najlepszych szefów kuchni w Neapolu, Simone Rugiati. Brzmi to trochę dziwnie szef kuchni do akcji reklamującej napój, ale dokładnie tak było. Przecież każdy z nas musi popijać czymś jedzenie.:) Na placu wystawiono ciężarówkę Coca-Coli wraz ze stołem i zaproszeniem dla wszystkich do wspólnego posiłku.  Wywołało to całkiem duże zainteresowanie wśród przechodniów. Kompletnie obcy sobie ludzie dzielili się posiłkami Rugiatiego i butelkami Coli. Co najistotniejsze dzięki całej akcji powstały nowe znajomości, może nawet przyjaźnie.

Póki co filmik krąży w sieci dopiero 2 miesiące, ale ma już ponad 87 000 odsłon. Co prawda daleko mu do 5 mln odsłon Coke Happy Machine, ale myśle, że w dużej mierze jest to wina zaangażowania które ludzie musieli włożyć, aby wziąć udział w akcji. Maszyna nie angażowała aż tak bardzo ludzi, zabierając im ich cenny czas jak wspólna kolacja.

Jedno mogę stwierdzić na pewno – gdyby produkty spożywcze mogły łączyć ludzi, z pewnością takim produktem byłaby Coca-Cola, starają się nam to pokazać na każdym kroku.