Coś z niczego, czyli kilka słów o polskiej przedwojennej reklamie prasowej

Wielu specjalistów z branży uważa,  że rozkwit polskiej reklamy przypada na pierwsze lata transformacji ustrojowej. Błąd! Już przed wybuchem II wojny światowej z korzyści tego typu działań zdawali sobie sprawę wszyscy przedsiębiorcy. Reklama prasowa stała się bardzo popularna  – przedmiot o tej nazwie pojawiał się w ofercie szkół handlowych, a Tadeusz Krzyżowski, zarządca Biura Propagandy i Turystyki Lwowa, przekonywał o konieczności stosowania w handlu zasady  A.I.D.A (w polskiej wersji U.Z.D.A – uwaga, zainteresowanie, dążenie, akcja).  I choć dopiero raczkowała, to do dziś w ciekawy sposób obrazuje życie ówczesnych Polaków.

Reklama głównie dla pań

Przedwojenni reklamodawcy, a właściwie agencje reklamowe (taaaak – już wtedy działały) doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że odbiorcami ich treści są głównie kobiety. Dlatego w prasie nigdy nie mogło zabraknąć czegoś dla pań. Nie jest więc dla nikogo zaskoczeniem, że dominowały wtedy banery popularnych kosmetyków i zabiegów pielęgnacyjnych. I wszystkie z nich układane były według schematu – „bądź piękna z…”, „chcesz przyciągać męskie spojrzenia?”, Jeśli marzysz o zdrowej cerze…”. Nie brakowało też zaleceń od anonimowych lekarzy .

Do konkretnych odbiorców (nie tylko kobiet) kierowane były reklamy ubrań, jedzenia i innych produktów, potrzebnych (lub potrzebne nieco mniej ;)) w każdym domu – w nich odnoszono się głównie do konieczności zaspokojenia potrzeb rodziny. W tej kwestii na szczególną uwagę zasługuje słynne i znane do dziś hasło „cukier krzepi!”, autorstwa cenionego do dziś pisarza-reportażysty Melchiora Wańkowicza, który sam przyznał, że za połączenie tych dwóch słów otrzymał honorarium w wysokości… 5 tysięcy złotych przedwojennych. Dla porównania – pensja prezydenta wynosiła 3 tysiące!

Ciekawym zjawiskiem były świąteczne reklamy – tu skupiano się przede wszystkim na potrzebie obdarowania bliskich prezentami.

Nie ma tabu

Wielu z nas wydaje się, że kontrowersyjne reklamy, które bardzo często mówią wprost o pewnych sprawach, to domena współczesności. Nic bardziej mylnego! W prasie przedwojennej sporo mówiło się nie tylko o problemach z kamieniem nazębnym czy  nieprzyjemnym zapachem z ust, ale też o… depilacji, brodawkach!

 

Do tego bardzo wiele miejsca poświęcano antykoncepcji czy chorobom wenerycznym. Jednym słowem, nie było żadnego tabu!

Gwiazdy w reklamach 

W przedwojennej reklamie prasowej, podobnie jak dziś, chętnie wykorzystywało się wizerunek znanych gwiazd kina czy muzyki. Dlatego w „komunikatach” nie mogło zabraknąć popularnej w owym czasie i grającej w Hollywood Poli Negri oraz Mieczysławy Ćwiklińskiej, Adolfa Dymszy i Zuli Pogorzelskiej.

Zastanawiające jest tylko, czyli świadomie współpracowali oni z agencjami reklamowymi czy ich wizerunek wykorzystywany był bez zgody?  W końcu nikt nie uwierzy, że Joan Crawford, późniejsza laureatka Oscara za „Mildred Pierce” używała mydła Lux…

Źródła:

http://readaktor.blogspot.com/2013/08/najpiekniejsze-kwiatki-z-przedwojennej.html

http://culture.pl/pl/artykul/najpiekniejsze-reklamy-przedwojennej-polski

https://histmag.org/Reklama-przedwojenna-kuszaca-i-straszaca-7370