Czy istnieją granice kreatywności w reklamie?

Co jakiś czas pojawiają się głosy, że prawdziwa sztuka już nie istnieje, a miejsce kreatywnej reklamy zajęły wyłącznie odtwórcze pomysły. Czy ta opinia jest słuszna? Oceńcie sami! Zanim to jednak zrobicie, zobaczcie koniecznie dwa przykłady współczesnych reklam, których twórcy wspięli się na wyżyny kreatywności.

Kawa ze studzienki kanalizacyjnej

 

Niedawno prezentowaliśmy oryginalną formę promocji kofeinowego rarytasu firmy Maxwell House – windę z „wyciętą” podłogą i napisem „obudź się”. Ten niestandardowy pomysł nie dorównuje jednak kreatywnością innej znakomitej kampanii ambientowej, którą zrealizowano na zlecenie producenta kawy Folgers.

Przekaz obydwu reklam był podobny i sprowadzał się do zaakcentowania pobudzających właściwości kawy. W pierwszym przypadku starano się wywołać zaskoczenie i przerażenie odbiorców, w drugim natomiast zdumienie i fascynację. Agencja wynajęta przez firmę Folgers wpadła na pomysł wykorzystania w celach reklamowych właściwości nowojorskich studzienek kanalizacyjnych. Finezyjna idea promocji ambientowej opierała się na skojarzeniu pary wodnej, wydobywającej się z otworów we włazie, z widokiem świeżo zaparzonej kawy. Wystarczyło jedynie zainwestować w obklejenie pokrywy odpowiednim nadrukiem, by uzyskać sugestywny obraz gorącego, wciąż parującego napoju. Reklama prezentowała się tak apetycznie, że aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby ze studzienki rozpylano aromat prawdziwej kawy…

Oryginalna i niezwykle pomysłowa idea promocji marki Folgers była w tym przypadku gwarantem odniesienia sukcesu. Warto jeszcze tylko dodać, że dzięki kreatywności pracowników agencji udało się przyciągnąć uwagę przechodniów i wzbudzić w nich fascynację produktem przy użyciu niewielkich nakładów finansowych.

Powódź w metrze

 

Zaledwie kilka dni temu minął rok od premiery głośnego filmu katastroficznego – „2012”. Jego wejście na duże ekrany poprzedziły nowatorskie kampanie reklamowe, które odbywały się niemal równocześnie w kilku krajach naraz. O promocji tego filmu można by napisać książkę, dlatego skupimy się dzisiaj tylko na działaniach ambientowych w brazylijskim metrze.

Inspiracją dla tej niezwykłej reklamy była idea, która przyświecała reżyserowi – Rolandowi Emmerichowi. „2012” to film katastroficzny, który prezentuje wizję zagłady ludzkości w nieodległej przyszłości, lecz równocześnie pozoruje wysokie prawdopodobieństwo zaistnienia ukazywanych zdarzeń. Reżyser starał się więc manipulować rzeczywistością i tak zestawiać fakty, by widzowie zapomnieli, że oglądają film science-fiction i uwierzyli, iż czeka ich nieuchronny kataklizm.

Ta koncepcja stała się punktem wyjścia do niestandardowych akcji reklamowych. Jedną z nich było stworzenie wrażenia, że do wnętrza brazylijskiego metra wdzierają się wzburzone fale. Zdjęcia spienionej wody zostały umieszczone na obydwu ścianach długiego korytarza, a częściowo także na podłodze. Realistyczne kałuże nie tylko pogłębiały wrażenie nadchodzącej powodzi, lecz również w prosty sposób powiększały powierzchnię reklamową, obok której i tak nie sposób było przejść obojętnie.  Kreatywność pracowników agencji i tym razem przełożyła się na spektakularny sukces sprzedażowy.