Mówią, grzeją albo nie nadają się do siedzenia – ławki z przesłaniem

Mijając jakiś czas temu jeden z przystanków, zauważyłam podgrzewaną ławkę reklamującą eKonta w mBanku. Spokojnie, kolejnych 3750 znaków ze spacjami nie będzie o tym, że mieszkańcy Krakowa, Poznania i Wrocławia mogą wygrzewać się na wybranych siedziskach w oczekiwaniu na tramwaj. Ta kampania przypomniała mi jednak o tym elemencie małej architektury jako nośniku przekazu. Nie tak nachalnym jak np. billboardy czy tablice informacyjne, ale dość wymownym, pod warunkiem, że zostanie odpowiednio zaaranżowany. Okazuje się, że całkiem dobrze sprawdza się w komunikowaniu nie tylko treści komercyjnych, ale i prospołecznych.

Dzięki za organy!
Wyrastają z niej rośliny, jest dość duża i zaprojektowana w myśl nowoczesnego designu – tak na pierwszy rzut oka wyglądała ławka przygotowana w ramach kampanii „Zgoda na życie”. Przechodnie, którzy się do niej zbliżyli, słyszeli po chwili głosy. Początki choroby psychicznej? Duchy? Głupi żart? Nie tym razem! Szybko dowiedzieli się, że to opowieści osób, które mogą cieszyć się życiem dzięki przeszczepom. Przedstawiały one w ten sposób swoje historie i dziękowały dawcom oraz ich rodzinom.
Kampania miała na celu nie tylko nakłanianie do podjęcia decyzji o zgodzie na pobranie narządów po śmierci, ale i zachęcenie do publicznego przedstawiania swojego zdania na ten temat, szczególnie podczas rozmów z rodziną i przyjaciółmi. Jak informują bowiem organizatorzy akcji, 50% Polaków popiera ideę transplantologii, równocześnie jednak aż 80% naszych rodaków nie zna stanowiska swoich bliskich w tej sprawie. To oznacza, że prawie 30 milionów mieszkańców Polski w przypadku tragedii nie umiałoby przytoczyć woli zmarłego.
Projekt zrealizowany dla Ministerstwa Zdrowia podsumowuje film:

Tu nie posiedzisz
A może by tak usunąć część ławki? Po co nam cała? A po co mieszkańcom Denver tyle wody? Problem jej zbyt dużego zużycia w stosunku do rzeczywistych potrzeb przedsiębiorstwo Denver Water sugestywnie zobrazowało właśnie poprzez likwidację fragmentu siedziska. Kampania miała na celu uświadomienie konieczności racjonalnego korzystania z tego zasobu.

W podobny sposób uwagę przechodniów przyciągnęła firma Nike jedną ze swoich realizacji ambientowych. Pozbawiła ławkę jej podstawowego elementu – siedziska, zostało jedynie oparcie. Nie byle jakie, bo zachęcające do biegania. Pomagało w tym proste i treściwe hasło „Run” towarzyszące logo marki.

Mądre rozwiązania
Na pewno słyszeliście o działaniach IBM-u pod hasłem „Smart ideas for smarter cities”. Opatrzone tym sloganem reklamy, które pojawiły się w przestrzeni miejskiej, pełniły dodatkowe funkcje. Ławka to tylko jedna z nich. Kolejne to schronienie przed deszczem lub pochylnia zamontowana na schodach, ułatwiająca wprowadzenie roweru czy torby na kółkach. Ta kampania pokazała, jak przez drobne modyfikacje projektów (np. dodanie do billboardu zaokrąglonego wykończenia) reklamy mogą służyć odbiorcom, a przy okazji bardzo dobrze promować markę i ideę społeczną (w tym przypadku projektowanie miast bardziej przyjaznych dla mieszkańców). Z tego powodu ta realizacja należy do czołówki mojej prywatnej listy dobrze przemyślanych pod kątem użyteczności dla odbiorców, a równocześnie prostych w formie kampanii outdoorowych.

Ławki dobrze sprawdzają się jako nośniki przekazu, bo są wszędzie tam, gdzie chcemy lub musimy na chwilę się zatrzymać. Czekając na przystanku tramwajowym lub w parku często czytamy reklamy po prostu z nudów, jednak dobrze przemyślane kreacje zostają na długo w pamięci nawet najbardziej zabieganych przechodniów.

Opisywane w tym tekście elementy przestrzeni miejskiej towarzyszą nam też niejednokrotnie w ważnych wydarzeniach. Są świadkami pierwszych wyznań miłosnych lub pierwszych wagarów, a nawet pierwszych świadomych decyzji o uratowaniu czyjegoś życia po swojej śmierci.