Nietypowy billboard?

Ludzkie ciało wiele zniesie – kolczyki, tatuaże, skaryfikacje i inne modyfikacje to codzienność wielu osób. Bywa także traktowane jak mobilna powierzchnia reklamowa – praktycznie każdy element stroju może promować konkretną markę. Także włosy (lub ich brak) mogą być znaczące. Ale wąsy? Do czego mogą się przydać wąsy, przez wielu uważane za przeżytek?

Właśnie dlatego, że większość ludzi uważa je bardziej za obciach niż ozdobę twarzy, ich zapuszczenie może wywoływać różnorodne reakcje. Panowie, jak zareagowaliby Wasi znajomi, gdybyście pojawili się publicznie z wyhodowanym wąsem? Nie z kilkudniowym zarostem, ale kilkutygodniowym, gęstym a nawet sumiastym wąsem pod nosem? Podejrzewam, że reakcje oscylowałyby między śmiechem a niesmakiem.

Ten status wąsów postanowili wykorzystać pomysłodawcy akcji Movember, której nazwa pochodzi od połączenia angielskich słów moustache i November i kojarzy się po prostu z „listopadowymi wąsami” a w wolnym tłumaczeniu może oznaczać coś w stylu Wąstopad. Udział w niej polega na miesięcznym hodowaniu wąsa – 1 listopada uczestnik gładko się goli i jest to ostatnie golenie na kolejnych 30 dni. W tym czasie przykuwa spojrzenia otoczenia, tym samym zwracając uwagę ludzi na ideę, której poświęcona jest cała akcja. Bo o zamieszanie w szczytnym celu chodzi! W tym przypadku wskazywanym problemem są męskie dolegliwości – rak prostaty i jąder. Podczas gdy o żeńskich chorobach coraz częściej mówi się publicznie, te męskie nadal pozostają w ukryciu. A czy jest coś bardziej widocznego niż twarz?

Pomysł narodził się w Australii w 2004 r., gdzie powstała Movember Foundation. Od tamtego czasu pomysł stał się obecny w wielu krajach na całym świecie. Ja dowiedziałem się o nim od znajomego Kanadyjczyka, który co roku w listopadzie goli swoją zwykle bujną brodę i zapuszcza wąsy. Zapytany o cel tak absurdalnego zachowania opowiedział mi o akcji – i o to właśnie chodzi, o zwracanie uwagi. Zresztą wśród Kanadyjczyków Movember cieszy się sporą popularnością. W przeciwieństwie do Polski, gdzie inicjatywa spotkała się z pewnym odzewem, aczkolwiek bardzo nikłym. O wiele większy szum w tym temacie zrobiła Fundacja Rak’n’Roll, pomysłodawca kampanii Gadaj Badaj, zachęcającej mężczyzn do częstszych badań i wizyt u lekarza.

Zastanawiam się czy istnieje sposób na namówienie Polaków (i Polek – wsparcie kobiet jest wskazane!) do masowego udziału w listopadowym zapuszczaniu wąsów. Być może wskazane byłoby wsparcie akcji przez personę pokroju Adama Małysza, który pozbyłby się swojego znaku rozpoznawczego w celu odzyskania go na oczach opinii publicznej? Komu jeszcze zaproponowalibyście przyłączenie się do polskiej wersji Movember?