Od Rubensa do Laurena

To, że kanony piękna zmieniają się na przestrzeni lat nie jest żadną nowością. Ale to, że modelki chodzące po wybiegu mają pełniejsze kształty, już tak. Zmieniająca się moda? Zwiększenie świadomości? Nowy zabieg marketingowy? A może wszystkiego po trochu…

Szum wokół modelek plus size, wywołał koncern H&M. Nie był on bynajmniej pierwszy i zapewne nie ostatni. Nie chodzi tu tylko o wypuszczenie na wybieg kobiet w rozmiarze większym niż XS. Coraz większe znaczenie ma to, co naturalne – ubrania, kosmetyki, jedzenie. W końcu przyszedł czas także na naturalne piękno, nie zawsze idealne.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego to właśnie Jennie Runk została ogłoszona pierwszą w historii okrąglejszą twarzą H&M. Fakt – prezentuje ich kostiumy kąpielowe i nie jest przeraźliwie chuda, ale już wcześniej w kampaniach tej marki mogliśmy oglądać Lanę del Rey (wprawdzie szczupła, ale nie koścista), a od niedawna na każdym kroku możemy natknąć się na billboardy z Beyonce (iście kobiece biodra). Być może celebryci rządzą się innymi prawami, ale to właśnie oni (w tym wypadku one) nadają ton.

Nie bez znaczenia są też projektanci. O przełomie w świecie mody zaczęto mówić, gdy Ralph Lauren zatrudnił Robyn Lawley, reprezentującą grupę plus size. Oczywiście jest to zawodowa modelka, więc patrząc na jej zdjęcia, można tego nie zauważyć.

A gdzie w tym wszystkim zwykłe kobiety? Jak pokazują kampanie reklamowe, piękne mogą być i one. Liderem w zakresie dowartościowanie płci pięknej jest Dove. Począwszy od 2004 roku, prowokuje do dyskusji, umieszczając w swoich reklamach kobiety w różnym wieku, o różnym kolorze skóry, różnym wzroście i rozmiarze.

Piękno bowiem tkwi w różnorodności. Przekonuje o tym także brytyjska sieciówka Debenhams. Ubrania tej marki prezentują w katalogu modelki (a także modele!), których wygląd odbiega od idealnych proporcji. Bez względu na cechy fizyczne, czy wrodzone wady, trzeba przyznać, wyglądają świetnie.

Uwagę przyciąga to, co niestandardowe, w tym przypadku mowa o modelkach, które mają kobiece kształty. Pokazywanie naturalnego piękna – nie poprawionego za pomocą skalpela, czy Photoshopa, ma dziś wielki potencjał marketingowy. Czasem świat staje na głowie.