Pytania mordercy

Yyyyy…

Nie wiem…

Ja się dopytam…

Hmmm… to ja się muszę zastanowić…

To odpowiedzi, na które czyha każdy dziennikarz.  Takie zawahania to dla niego cenne wskazówki, w którą stronę pójść, o co dopytać i gdzie szukać sensacji. Konsternacja rozmówcy to idealna sytuacja dla dziennikarza. Większość osób publicznych wie, że najgorsze co można zrobić to dać się zapędzić w „kozi róg” lub wyprowadzić z równowagi, a jednak mimo to ciężko jest się im powstrzymać.

Chociaż porywczość, lekkie zagubienie czy urocza niezdarność często bywają  elementem przemyślanego PR-u, to jednak czasem taka reakcja na kłopotliwe pytanie jest też zupełnie niezamierzoną wpadką.

Dziennikarze wiedzą jak pokierować rozmówcą, by ten poczuł się nieswojo. Nie jest tajemnicą, że ich As w rękawie to 4 pytania, które potrafią nieźle namieszać.  Poznajcie je, aby  w przyszłości nie paść ich ofiarą.

Po pierwsze są to pytania, na które z pewnością nie znasz odpowiedzi – szczegółowe dane liczbowe, wykresy, statystyki. Kto by to wszystko pamiętał?!  Przeważnie jeśli nie posiadasz przed sobą aktualnych liczb lub nie wykułeś na pamięć tabelowych wyników, to na pytanie „Ile dokładnie pasażerów skorzystało w marcu z transportu miejskiego ” musisz odpowiedzieć – „Nie wiem” lub strzelać w ciemno – żadna z tych opcji nie jest niestety dobrym wyjściem.

Po drugie są to  pytania, które wzbudzają spekulację – „Czy ta ustawa przejdzie?” „Czy myśli pan, że to prawda z tym końcem świata?”, „Czy 6, 7 i 9 to będą zwycięskie cyfry w najbliższym losowaniu lotto?” – Nie bierz przynęty!!!  Jeśli odgadniesz źle, dziennikarze będą mogli korzystać z tych cytatów przeciwko Tobie do końca życia, a Twoja wiarygodność jako eksperta, wróżbity, czy doradcy mocno spadnie.

Po trzecie są to pytania o osobiste poglądy – „Zostałem poproszony o napisanie  felietonu i przedstawiłem tam moje osobiste opinie. Spółka nie ma oficjalnego stanowiska w tej sprawie.” – tłumaczył się, nie tak dawno, jeden z amerykańskich prezesów. Bzdura! Mówiąc jako rzecznik firmy, grupy lub organizacji, nie masz czegoś takiego, jak osobista opinia. Media będą zawsze  identyfikować Cię jako oficjalnego  przedstawiciela. Dobrze więc  przemyśl, co i jak chcesz powiedzieć.

Po czwarte są to pytania „tak czy nie” – „To jest proste pytanie: czy jest Pan na tak czy na nie?”. To najbardziej podstępne z możliwych zdań, jakie może wypowiedzieć w naszym kierunku dziennikarz. Jeśli je usłyszysz, postaraj się przybrać czarujący wyraz twarzy i zaznacz, że nie chcesz obierać żadnego ze skrajnych stanowisk. Przedstaw swoje argumenty zarówno za, jak i przeciw. Nie daj się zaszufladkować jako zwolennik lub przeciwnik.

Czasem wystarczy jedno małe zawahanie, aby dać do zrozumienia dziennikarzowi, że ma nas w garści. Dlatego PR-owcy mają opanowane do perfekcji sztuczki, sentencje, zachowania, aby nie zdradzić dziennikarzom, że właśnie zupełnie zostali zbici z tropu i czasem – delikatnie mówiąc – nie do końca wiedzą o co chodzi i jak odpowiedzieć na zadawane pytania. Jak to zrobić? O tym następnym razem.