Rock’n’Ride

      Każdej zimy pojawia się dylemat, w jaki sposób spędzić czas wolny od szkoły czy pracy. Nadarzają się spekulacje na temat świątecznego ciepła w domowym zaciszu czy może dla mniej leniwych wypad w góry. Jak już podejmiemy decyzję o wyjeździe, stajemy na kolejnym rozdrożu i zadajemy sobie pytanie, dokąd można by się udać, jakie miejsce jest w stanie nas zadowolić i spełnić oczekiwania.

     Skłonimy się standardowo ku górom z okazji zimowej pory roku. A skoro tak, to postawmy na kreatywność i wybierzmy nie tylko wygodne i komfort, ale także sport! To wszystko sprowadza się do historii dwóch braci zafascynowanych sportami ekstremalnymi oraz kilku ich przyjaciół, którzy postanowili organizować śnieżne wyjazdy do najpiękniejszych zakątków europejskich gór, wjeżdżając na najwyższe szczyty i lodowce.

   Wspólnie dzielą się swoimi doświadczeniami i pasjami. Swoje zdolności jako instruktorzy przekazują najmłodszym. Tak, tak to wszystko wydaje się takie standardowe, zwyczajnie, pospolite. Jednak zaskakujące jest to, iż oni postanowili uczynić z tego coś więcej. Stworzyli swój własny styl życia, który inni z miłą chęcią wdrażają w swoje życie. Sama nazwa Rock’n’Ride  wskazuje na to, że szkoda życia na patrzenie na swoje marzenia spełniane przez innych. Swoją kreatywność przelewają  na różnego typu projekty, od testowania sprzętu w różnych miejscach świata po własnoręczne projekty ubrań, sznurówek, naklejek.

    Fundamentem ich działań reklamowych jest tzw. poczta pantoflowa wśród znajomych i ich znajomych. Kolejnym czynnikiem wpływającym na ich rosnącą popularność i zachęcanie do sportu są tak naprawdę oni sami i ich zdolności. Facebook czy bilboardy nie są im potrzebne do pobudzenia ludzi w zbliżonym wieku i z podobnymi pasjami. Czy samym sobą można zrobić na tyle wystarczającą reklamę, aby osiągnąć założony cel? Pewnie teraz myślicie: a co z kwestią pieniędzy? Oczywiście jest ona ważna, ale tutaj schodzi na dalszy plan. Czy w takim razie cała reklama prowadzona bez kampanii wspomagających i płatnych w dzisiejszych czasach ma sens i czy w ogóle jeszcze istnieje? Wychodzi na to, że produktowi, który jest beznadziejny i sam sobą nie potrafi się obronić, wystarczy odrobina wkładu finansowego i kolejki w sklepach murowane, a przykładowo ser od babci w górach, który jest o niebo lepszy, niestety nie pozyska takiej klienteli i rozgłosu, bo zwyczajnie nie ma pieniędzy na promocję.

   Śmiało więc można stwierdzić, że łatwo można dać się zmylić działaniom marketingowym, przez co później żałować swoich decyzji. Dochodzimy więc do wniosku, że nawet zwykłe zainteresowanie może stać się czymś większym, co bardziej angażuje i sprawia, że każdemu pojawia się uśmiech na twarzy. Niekoniecznie zwracając uwagę na to, ile like it ma na fan page’u  i czy wielkie bilboardy zasłaniające architekturę polskich miast przypadkiem nie zasłaniają też naszego spojrzenia. Ze zwykłej pasji powstało coś inspirującego innych, niekoniecznie używając technik agresywnego przedstawiania usług czy produktów. Czy znacie jakieś inne inspirujące działania małych firm, które stawiają na pocztę pantoflową, a nie dużą reklamę?