Wznieść się ponad to!

Podróżujemy coraz więcej – to już nie tylko wyjazdy raz do roku na wakacje, ale coraz częściej to także wypady kilkudniowe nawet w najdalsze zakątki świata. Nic więc dziwnego, że linie lotnicze zaczynają rywalizować o klientów i to nie tylko kusząc ceną lotów.

WestJet, British Airways oraz Air New Zealand – trzy różne linie lotnicze I trzy różne pomysły. Cel – zaskoczyć, zadziwić, zaistnieć w świadomości pasażerów.

Święty Mikołaj szybszy od samolotu

Kanadyjska linia lotnicza WestJet postanowiła wejść w konszachty ze św. Mikołajem i tuż przed świętami dostarczyć swoim pasażerom wymarzone prezenty. W hali odlotów postawiono interaktywny ekran, na którym wyświetlano postać św. Mikołaja. O swoich małych i dużych marzeniach opowiedzieć mógł mu każdy – dzieci, rodzice, dziadkowie. Tymczasem za kulisami… spora grupa pracowników-elfów w pocie czoła zapisywała wszystkie wymieniane życzenia, by następnie ruszyć na wielkie zakupy. Kolejnym etapem było pakowanie ich w świąteczny papier oraz dostarczenie na lotnisko, na którym lądowali pasażerowie WestJet. Wyobraźcie sobie ich zdziwienie, gdy zamiast walizek na taśmie bagażowej zaczęły pojawiać się pięknie zapakowane prezenty zaadresowane do każdego, kto wypowiedział swoje życzenie. Akcję przeprowadzono jedynie na dwóch kanadyjskich lotniskach – w Toronto i Hamilton, mimo to filmik umieszczony na You Tubie rozszedł się w błyskawicznym tempie i spot pt. „WestJet Christmas Miracle: real-time giving” obejrzało ponad 30 milionów osób.


British Boy

Linie lotnicze British Airways postawiły na billboard. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jego interaktywność. Chłopiec umieszczony na ekranie przy Piccadilly Circus wskazywał na niebo za każdym razem, gdy w powietrzu widać było samolot linii British Airways. Dodatkowo wyświetlano komunikat na temat aktualnie przelatującego samolotu, przykładowo: „Look, it’s flight BA475 from Barcelona”. Tu naprzeciw ciekawej koncepcji marketingowej wychodzi technika – za każdym razem przed emisją tej mini-reklamy specjalny czujnik sprawdzał wysokość chmur, by mieć pewność, że na niebie na pewno będzie widoczny samolot.


Samolotem do Śródziemia

Podwójną promocją – bo i Hobbita, i własnych linii lotniczych może pochwalić się Air New Zealand. Te nowozelandzkie linie lotnicze szczególnie upodobały sobie Tolkiena. W 2012 roku, tuż przed premierą pierwszej części Hobbita, na pokładzie znalazły się filmowe stwory.

Przy drugiej części „Hobbit: Pustkowie Smauga”, której premiera odbyła się w grudniu 2013 roku, fantastyczne postacie pojawiły się już na lotnisku. Elfia obsługa czuwała nad lotem pasażerów do Śródziemia (Middle-earth), tym samym po raz kolejny udowadniając, że Air New Zealand to „fantastyczne” linie lotnicze. Filmik pt. Just another day in Middle-earth #airnzhobbit uzyskał ponad 2 miliony wyświetleń.