Czas zabłysnąć!

Grafika_run

Wraz z nowym rokiem wielu z nas podjęło wyzwanie i postanowiło zmienić tryb życia na zdrowszy, ot choćby przez regularne bieganie – w końcu to stosunkowo tani i łatwo dostępny sport. Wiedziony sceptycznymi spojrzeniami rodziny i Ty postanawiasz udowodnić, że TAK – bieganie to właśnie sport właśnie dla Ciebie.
Po styczniu i lutym spędzonych w pełnej innych desperatów siłowni śniegi stopniały i można było zacząć trenować na łonie natury. Kupujesz więc profesjonalną odzież techniczną i bez drgnięcia powieki inwestujesz gruby hajs w dobre buty dla „prawdziwych biegaczy”. Na zdrowiu przecież nie można oszczędzać! Rozpiera Cię duma, kiedy z tygodnia na tydzień osiągasz coraz niższe tętno, a zamiast kawy, wychodzisz do biura z koktajlem białkowym i pouczasz kolegów o zgubnych skutkach jedzenia owoców po południu. W porze lunchu rozkładasz w stołówce pudełka ze zbilansowanymi posiłkami i popijasz pełen azotanów sok z ekologicznych buraków. Instagram nie przestaje motywować zalewem serduszek pod fotkami z trasy, Endomondo przyznaje kolejne puchary za coraz to lepsze osiągnięcia i wszystko byłoby spoko, gdyby nie… lato.
Tak, tak, każdy biegacz wie, jak to jest, kiedy na treningu dopada Cię z okolicznych ogródków zapach pieczonych na grillu kiełbasek. Albo gromki śmiech ludzi, którzy właśnie wyszli na piwo do knajpy, obok której przebiegasz. Albo odgłos łamanej czekolady otaczającej kremowe lody Magnum, pożerane bez skrupułów przez mijające Cię dziewczyny. Albo po prostu widok ludzi, którzy bezczelnie leniuchują na sto różnych sposobów, kiedy Ty wylewasz siódme poty. Niby odnosisz osobisty sukces, a jednak masz wrażenie, że omija Cię całe życie, chcesz rzucić to wszystko, wrócić do domu i puścić z dymem te wszystkie sportowe gadżety, które z premedytacją odebrały Ci beztroskie wakacje.
Ups! Motywacja spada? Producent Twoich butów to przewidział.
Brazylijska kampania Mizuno – znanej japońskiej marki sprzętu sportowego – wykorzystuje to, co biegacze lubią najbardziej, czyli rywalizację i to, że motywacji często brakuje tu i teraz – w trakcie trwania samego treningu, a także infrastrukturę miasta, telefony komórkowe i social media. Na zlokalizowanych przy popularnych trasach biegowych przystankach zainstalowano oprogramowanie, które po pokonaniu założonego odcinka wyświetli zdjęcie biegacza (każdy ma swoje pięć minut, bo to chyba jasne, że nie biegamy dla zdrowia, a dla lajków i fejmu), a jeśli uzyska on najlepszy czas – opublikuje je na mapie trasy. Oczywiście do czasu pobicia rekordu. Wystarczy połączyć się z aplikacją przez konto na Facebooku i przekonać się kto jest najszybszy na dzielni!