Imperium Dodane – Google Plus

Internetowy gigant

Od oficjalnego otwarcia Google Plus dla wszystkich użytkowników minęły blisko trzy miesiące i wciąż daleko mu do potencjału zawartego w treściach generowanych przez tłumy facebookowiczów. Słynna firma z Mountain View może się jednak pochwalić imponującym portfolio popularnych usług, obecnych na ekranach internautów od wielu lat. Google dąży nie tylko do jak największej integracji użytkowników ze swoimi serwisami, ale również ścisłej kooperacji swoich projektów między sobą – ilustracją tej tendencji jest niedawne ujednolicenie layoutów flagowej wyszukiwarki, Gmaila, YouTube’a, czy Google Docs.

Specjaliści z Google ostrożnie dawkują wprowadzanie kolejnych funkcjonalności do swojego serwisu Social Media, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że to świadoma i celowa strategia, zmierzająca w kierunku stworzenia internetowego giganta (trzymiesięczny okres testowy tylko dla wybranych, zapewnienie sobie pierwszych użytkowników, stopniowa integracja z kolejnymi produktami). Dzięki temu uniknięto częstego problemu młodych startupów („OK, ciekawa strona, ale nie ma tu nikogo – uciekam stąd!”).

Integracja usług

„Po co kolejny serwis społecznościowy, gdy wszyscy mają dobrze znanego Facebooka” – ta popularna wśród codziennych użytkowników internetu opinia, może okazać się niewystarczającą „ochroną” przeciw zakładaniu kolejnego profilu w sieci. Nie chcesz przychodzić do Google, Google przyjdzie do Ciebie. Ci, którzy parę lat temu skusili się rewolucyjną jak na owe czasy ofertą bezpłatnego Gmaila (brak reklam, kilkugigabajtowa przestrzeń dyskowa), są zapraszani do Google Plus za każdym razem, gdy zalogują się na swoje konto („Dołącz do Google+ w czarnym pasku u góry).

Google Profiles – dotychczasowy substytut serwisu społecznościowego został przekształcony w Google+, a istniejącym użytkownikom właściwie nie pozostawiono żadnego wyboru – można było skasować swoje konto lub obowiązkowo upublicznić przynajmniej podstawowe informacje o sobie (wcześniej decyzja o głównych ustawieniach prywatności leżała po stronie użytkownika). Pokaż się cały lub nie pokazuj się wcale – idea ta przyświeca całej działalności omawianego serwisu Social Media. Przejawia się ona również w wymuszaniu podawania prawdziwego i pełnego imienia i nazwiska, a dzięki temu zyskania jak największej rzeszy Real Users – najbardziej atrakcyjnej grupy z punktu widzenia marketingu. Chociaż ostatnio Google zapowiedziało wprowadzenie opcji alternatywnej wobec rzeczywistego imienia i nazwiska formy prezentowania swojej tożsamości, jednak można się spodziewać, że będzie ona przypominać rozwiązania z serwisu Zuckerberga (pseudonim poprzedzony prawdziwymi personaliami).

Wspomniany sposób łączenia i ujednolicania produktów Google obserwować możemy też w przypadku Bloggera i Picasy. Te dwie popularne strony do publikowania tekstów i zdjęć nie zostały stworzone przez internetowego kolosa, lecz przez niego przejęte w 2003 i 2004 roku. By dowieść siły oddziaływania jednej z wymienionych marek, wystarczy wspomnieć, że Blogger znajduję się w pierwszej dziesiątce najczęściej odwiedzanych stron na świecie. W lipcu tego roku Mashable donosił o planach nadchodzącego rebrandingu i ścisłej integracji Bloggera i Picasy z Plusem. (Blogger miał przekształcić się w Google Blogs, a Picasa – w Google Photos). Chociaż Google do dziś nie wydało oficjalnego oświadczenia w tej sprawie, rzeczone plany wpisują się w ogólną strategię budowania bliskich powiązań pomiędzy produktami firmy. Już dziś rejestrując się po raz pierwszy na Google Plus, do naszego profilu zostają automatycznie dołączone nasze wszystkie albumy z Picasy (opcję tę można na szczęście wyłączyć).

Social Media Search

Łączenie produktów użytecznych i popularnych produktów może ułatwiać życie użytkownikom, którzy i tak korzystają z nich oddzielnie, nieuchronna jest jednak w tym przypadku kwestia naszej prywatności i granic powierzania informacji o sobie jednemu, globalnemu koncernowi. Google zarządza najlepszą i jedną z najpopularniejszych wyszukiwarek na świecie i w tym kontekście działania związane z popularyzacją nowego serwisu społecznościowego budzą chyba największy niepokój. Niedawno Google ogłosiło odejście od funkcjonującego od kilkunastu lat w sieci operatora logicznego „+”, umożliwiającego przeszukiwanie sieci w celu znalezienie na stronach słów występujących w różnych kontekstach wobec pewnej określonej frazy. Zadania starego operatora ma przejąć cudzysłów. Wprawdzie amerykański potentat internetowy nie przyznaje tego otwarcie, w dobie wzmożonej ekspansji społecznościowego Plusa, można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że w tym przypadku chodzi o odpowiednie indeksowanie wpisów dotyczących nowego serwisu Social Media.

To nie koniec zmian w działaniu używanej każdego dnia wyszukiwarki – wiele wskazuje na to, że możemy być obecnie świadkami powstawania społecznościowych narzędzi do wyszukiwania. Tworzenie coraz bliższych relacji użytkowników z Plusem, nieuchronnie skutkuje coraz dłuższym czasem zalogowania w serwisie. Już dziś można zauważyć, że odpowiedzi wyszukiwarki na te same frazy różnią się dla niezalogowanych i zalogowanych w Google+. Czym więcej „+1” od osób które są w naszych kręgach otrzymały poszukiwane przez nas frazy, tym wyżej pojawią się one w liście wyników. Przyciski „+1” pojawiły się na większości stronach, a „Plusowanie” to łakomy kąsek dla firm – z tego powodu niektóre z nich (Plussem.com) zaczęły płacić użytkownikom za „Plusjedynki”. Będąc w posiadaniu bogatej bazy wiedzy o naszych zainteresowaniach, Google może też prezentować coraz skuteczniejsze reklamy AdWords, a kontrolując główny silnik wyszukiwarki, Larry Page nie omieszka zadbać, by wyniki z Google Plus były prezentowane odpowiednio wysoko.

Powtarzane od kilku miesięcy pytanie „czy Google Plus ma szansę zdetronizować Facebooka?” wydaje się dziś bezsadane, bo pomimo licznych podobieństw serwisy te znacznie się różnią i wiele wskazuje na to że będą funkcjonować obok siebie. Facebook dzięki posiadaniu tytułu lidera i ogromnej bazie użytkowników, a Google Plus jako część wielkiego koncernu obecnego w różnorodnych usługach sieciowych.