Mundial na Fejsie

Mieliście to samo? We wtorek, 8 lipca siedziałam sobie w jednym z poznańskich ogródków piwnych. To był bardzo spokojny wieczór, ale w pewnym momencie zaczęło być słychać tylko buczenie. No tak, mecz. Kto? Niemcy-Brazylia. Każdy wie, jak to się skończyło, więc nie będę wspominać teraz o spektakularnym pogromie.

Na początku trochę głupio było mi zapytać innych z tegoż ogródka co się dzieje (nigdy nie wiadomo, czy nie dostanie się w papę za mundialowe ignoranctwo) więc po prostu odpaliłam telefon. Myślę, że Facebooki moje i Wasze wyglądały tak samo. Zabawne, że są takie momenty, że wszyscy, nawet Ci najbardziej cisi i „ja-tylko-czytam” użytkownicy tego portalu muszą się odezwać. Mój News Feed zalany był błyskotliwymi (a jakże! takich mam fajnych znajomych) komentarzami. Ale to nic. Fala memów i tak nadeszła następnego dnia. Oto niektóre z nich:

Gdzie dział się Mundial? W Brazylii i w sieci. Twitter i Facebook były aż gorące od ilości newsów, przemysleń, memów. Najgoręcej było właśnie 8 lipca, ale sam finał też okazał się być rekordowy, szczególnie pod względem udostępnień treści, które publikowali sami bezpośrednio zainteresowani.

Cytując Marketing przy Kawie: „Finałowe spotkanie mistrzostw świata w piłce nożnej rozgrywane między Niemcami a Argentyną pobiło globalny rekord popularności na Twitterze i stało się najpopularniejszym sportowym wydarzeniem w historii Facebooka. Nemieckie zwycięstwo nad Argentyną w szczytowym momencie wygenerowało niemal 619 tys. tweetów na minutę i pobiło poprzedni rekord. Padł on podczas półfinałowego meczu, w którym nasi zachodni sąsiedzi rozgromili Brazylię (580 166 tweetów). Łączna liczba tweetów udostępnionych podczas gry wyniosła 32,1 mln i była mniejsza od poprzedniego rekordu, który padł podczas meczu Niemców z Brazylijczykami (35,6 mln).

Prawie 36 milionów tweetów. Rozumiecie? To tak jakby każdy w tym kraju wziął do ręki telefon, lub usiadł do komputera i wygłosił swoją opinię. Czyste szaleństwo.