Spottkajmy się za rogiem

„Do pani w czerwonym bereciku podróżującej linią 84 w kierunku centrum: dzień bez Pani widoku, jest dniem straconym. Umówmy się na kawę. Chłopak w czerwonych trampkach.” Brzmi jak ogłoszenie matrymonialne z poprzedniej epoki? Niekoniecznie. I to nie tylko ze względu na te trampki…

Wszystko zaczęło się w Irlandii, w grudniu 2012 roku. Spotted, bo o nim mowa, łączy to, co znamy z Facebooka i z serwisów geolokalizacyjnych. Jest to podstrona, którą można porównać do fanpage’a. Użytkownicy, którzy ją polubili mogą umieszczać na niej komentarze, ogłoszenia oraz wszelkie uwagi do tego, czego akurat są świadkami. Spotted to w końcu z angielskiego – zauważone, zaobserwowane. Różnica jednak między tradycyjnym fanpage’em a Spotted jest znacząca. Fan, chcący podzielić się swoimi spostrzeżeniami wysyła wiadomość do administratora strony, a ten z kolei umieszcza ją tam anonimowo.

Irlandzki Spotted powstał w Bibliotece Uniwersyteckiej z Limeric. Z założenia miał funkcjonować jako tablica informacyjna – pożyczę książkę, sprzedam podręcznik, skseruję notatki. Studenci jednak szybko znaleźli zupełnie inne zastosowanie, bo kto by tam myślał o nauce, siedząc w bibliotece? Strona więc szybko stała się miejscem do zabawy, żartów i flirtów. Dziś, do tej społeczności należy nieco ponad 6 tys. użytkowników. A w Polsce? Spotted BUW (Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego) ma ich niemal 16 tys. Popularnością cieszą się także strony komunikacji miejskiej (Spotted warszawskiego ZTM ma ok. 22 tys. obserwujących, natomiast Spotted: Bimba Poznań – ponad 14 tys.). Informacje o korkach, czy wypadkach na drodze ułatwiają zaplanowanie podróży i wpisują się w trend, który można nazwać obywatelskim.

Skąd ta popularność? W przeciwieństwie do globalnego Facebooka, Spotted opiera się na lokalności i cechuje się dużą dynamiką. Istotę serwisów tego typu można porównać do lokalnej telewizji, prasy drukowanej, czy też portali randkowych. Jednak aby wiedzieć, że na Spotted się coś dzieje w danym momencie, trzeba być wówczas tam zalogowanym i najlepiej aktualnie znajdować się w tym miejscu. Poza tym na Spotted wiadomości są anonimowe, więc użytkownik nie wie, kto do niego komunikuje i czy na pewno on jest odbiorcą postu. W Spotted tkwi potencjał dla marketerów, ale póki co brakuje pomysłów jak sprawnie go wykorzystać, bo nachalna reklama to dziś za mało.