„Zrobiła mu loda na środku drogi” – patrz w co klikasz na fejsie i nie daj na sobie żerować

Z pewnością każdy z Was się z tym spotkał. Na szczęście coraz mniej, ale nadal wciąż nasze tablice zasypywane są durnymi linkami o podobnych nagłówkach:

„Najdziwniejsze operacje świata”

„Najlepsze wpadki świata”

„Pokazała przez kamerkę cycki chłopakowi. Teraz ogląda je cały świat”

i tak dalej…

Tak zwane farmy fanów to wciąż wielka plaga na portalu Zuckerberga. Tajemnicą poliszynela jest to, że można na nich zarobić niemałe pieniądze. „Stworzyłem od zera 15 stron, dwie z nich przez miesiąc znajdowały się w megapanelu jak i top200 w skali Polski w Alexa. Napisałem około 300 aplikacji nastawionych na spam na Facebooku, od wspomnianego „Kto jest Twoim sługą?” po „Ile wypijesz?”. Publikowały posty, obrazki, wysyłały zaproszenia do znajomych (gry). Poprzez OpenGraph opublikowałem około 500 mln postów”[1] – opowiedział niejaki Desmond, który rzekomo już postanowił skończyć z tym procederem.

Jak na tym zarabiają?

Cyberprzestępcy w ten sposób próbują zwiększyć oglądalność swoich stron (nie tylko tych na Facebooku), by z tego tytułu czerpać zyski z zamieszczanych reklam. Często chodzi również o sprzedaż fanów – co najgorsze – często korzystają z tego agencje social media. Po co? By pod koniec miesiąca mocno (lecz „niestety” krótkotrwale podnieść słupki zaangażowania dla klienta). Sprzedawane są również reklamy na danych fanpejdżach oraz ukochane przez spamerów bazy mailingowe. 

Oszustwo

Natarczywość i głupota to tylko jedna druga strona medalu. Drugą sprawą jest cel podobnych aplikacji. Te chwytliwe nagłówki ściągają nas do siebie tylko i wyłącznie po to by ściągnąć od nas jak najwięcej danych i przy okazji pomęczyć znajomych niechcianym spamem. Głośno na ten temat było już przy okazji upierdliwej aplikacji „Mój kalendarz”. Ilu z Was (a z pewnością Waszych znajomych) widziało podobny wpis na Facebooku?

 

Niestety niczego to nie nauczyło i nadal jak barany dajemy się nabierać na podobne chwyty. Dlaczego jesteśmy tak nieostrożni w internecie? O bezpieczeństwie w sieci mówi się coraz więcej, nie brakuje na ten temat kampanii a mimo to nadal bezmyślnie klikamy w to co nam podsuwają.

 

Jak się zabezpieczyć?

Wielu z nas i naszych znajomych kilka w te linki rzekomo nieświadomie. Jakże zdziwieni jesteśmy później, gdy na naszym timeline pojawia się informacja co właśnie przeczytaliśmy (trochę wstyd co nie?). Zamieszczenie informacji na naszym koncie informacji, że polubiliśmy dany link/stronę to tylko pikuś. Klikając mogliśmy zezwolić na zmianę ustawień profilu, wysyłanie spamu do znajomych bądź zainstalować aplikację, która wciąż będzie natarczywie nas atakować. Jak się uchronić?

– nie klikaj bezmyślnie we wszystkie linki, które „udostępniają” Twoi znajomi,

– wszystkie sensacyjne nagłówki i kuszące obrazki powinny jeszcze bardziej zwiększyć Twoją czujność,

– usuń podejrzane aplikacje ze swojego profilu,

– zgłaszaj nadużycia,

– bądź czujny i zachowaj zdrowy rozsądek. Sprawdzaj skąd pochodzi link:

– a teraz podaj link dalej do znajomych, którzy atakują Cię podobnym gównem.